Winyle – świeży powiew historii w dobie streamingu

Pewnie gdyby pokazać dzisiaj przeciętnemu dziesięciolatkowi najzwyklejszą płytę gramofonową, nie byłby w stanie określić, do czego ten duży, czarny, winylowy krążek w
ogóle może służyć. W dobie muzyki cyfrowej i internetowych serwisów streamingowych, już nawet dużo młodsze stażem płyty CD, choć wciąż dość popularne, stają się nośnikiem nieco
archaicznym. Z czego więc wynika fakt, że winyle​ wciąż sprzedają się całkiem nieźle i zdobią półki w domu niejednego melomana?

Odpowiedzi na to pytanie może być wiele. Jedną z nich jest fakt, że w przypadku płyt winylowych określenie „stare, ale jare” sprawdza się w stu procentach. Płyty gramofonowe zadebiutowały jako pierwszy nośnik muzyczny już pod koniec XIX wieku, natomiast winyl, czyli polichlorek winylu, po raz pierwszy zastosowano do ich produkcji niedługo po II wojnie światowej. Aż trudno w to uwierzyć, ale technologia ta przetrwała do dziś w praktycznie niezmienionej formie, a wielu zwolenników winyli uważa, że jakość zarejestrowanych na nich dźwięków jest nieporównywalnie wyższa niż tych zapisanych w wersji cyfrowej na płytach kompaktowych. I to wcale nie ze względu na idealne odwzorowanie oryginału – chodzi bowiem o niepowtarzalne doznania estetyczne, unoszącą się nad winylami aurę i niepowtarzalny klimat. Właśnie dlatego nawet pomimo szumów i trzasków wielu melomanów wciąż raczy się w domowym zaciszu muzyką dobywającą się właśnie z gramofonów – może
już nieco nowocześniejszych, ale wciąż działających na tej samej zasadzie od dziesiątków lat.

Dla wielu obcowanie z winylami jest jak dotykanie przeszłości. Oczywiście, wytwórnie płytowe po dziś dzień wydają na płytach winylowych nowości współczesnych muzyków, ale multum płyt w niejednej domowej kolekcji stanowią albumy największych artystów sprzed lat, z którymi wiąże się ogromny sentyment i nierzadko ciekawe historie. Płyty takie są często pamiątką po rodzicach czy dziadkach, a ich odtwarzanie przywołuje w słuchaczu niepowtarzalne emocje, takie same, jakie krążki te musiały wywoływać w poprzednich właścicielach wiele, wiele lat wstecz.

No i w końcu, abstrahując już od niepodrabialnych wrażeń muzycznych, pozostają jeszcze kwestie innych wrażeń zmysłowych. Zapach płyt jest absolutnie wyjątkowy, ich okładki to prawdziwe, małe dzieła sztuki, których artyzmu mniejszy format płyt CD często nie oddaje. Oczywiście płyty winylowe mają też swoje wady – nie da się ich chociażby włożyć do kieszeni, zabrać ze sobą i słuchać podczas joggingu, jednak magia z nimi związana jest absolutnie wyjątkowa i właśnie dlatego winyle zawsze, nawet za wiele długich lat, znajdą swoich zwolenników.

Back to Top